Sejm miał zająć się projektem przygotowanej przez resort zdrowia ustawy wprowadzającej ograniczenia czasu pracy i zarobków lekarzy. Tak się nie stanie, bo na etapie prac rządowych do planowanej regulacji zgłoszono aż ponad 500 uwag, głównie bardzo krytycznych.
Sejm miał zająć się projektem przygotowanej przez resort zdrowia ustawy wprowadzającej ograniczenia czasu pracy i zarobków lekarzy. Tak się nie stanie, bo na etapie prac rządowych do planowanej regulacji zgłoszono aż ponad 500 uwag, głównie bardzo krytycznych.
Jak już informowaliśmy, przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przewiduje między innymi wprowadzenie przepisów, mających między innymi zlikwidować tzw. kominy płacowe wśród lekarzy oraz limitować czas pracy medyków.
Jednym z planowanych rozwiązań jest wymóg zatrudnienia lekarza w wymiarze minimum 80 godzin pracy w miesiącu w jednym szpitalu lub poradni specjalistycznej. Taki ustawowy zapis ma zlikwidować zjawisko tzw. medycyny walizkowej, zwanej też „bilokacją lekarzy”, czyli ich pracy w kilku podmiotach.
To jeden z jeden z tych projektowanych zapisów, który jest najbardziej krytykowany przez różne organizacje pracowników ochrony zdrowia, w tym zrzeszające młodych lekarzy w trakcie specjalizacji Porozumienie Rezydentów OZZL.
Wprowadzenie 80-godzinnego minimalnego miesięcznego wskaźnika zatrudnienia w jednym miejscu znacznie ograniczy dostęp do świadczeń realizowanych przez lekarzy zatrudnionych w mniejszym wymiarze godzin. Dlaczego? Ponieważ nie wszystkie świadczenia wymagają zatrudnienia właśnie przez 80 godzin w miesiącu
- podkreślają medycy z Porozumienia. Rezydentów OZZL.
Lekarze podają przykłady potencjalnych zagrożeń dla pacjentówWyjaśniają, że ograniczenie dotyczące pracy w wymiarze minimum połowy etatu lub jego równoważnika w wypadku umów cywilnoprawnych (czyli właśnie ok. 80 godzin miesięcznie) w szpitalu lub poradni specjalistycznej doprowadzi do ograniczenia, a następnie likwidacji świadczeń medycznych realizowanych w mniejszym wymiarze godzinowym.
Rezydenci podają też przykłady ilustrujące takie potencjalne zagrożenie. Chodzi między innymi o konsultacje specjalistyczne w szpitalach nieposiadających oddziału o danym profilu.
W szpitalach psychiatrycznych o profilu monospecjalistycznym powszechną praktyką jest zatrudnianie konsultanta z dziedziny chorób wewnętrznych, który wspiera lekarzy psychiatrów w procesie diagnostycznych i leczniczym
- wskazują medycy.
Organizacja zaznacza, że w wielu przypadkach taki konsultant zatrudniony jest w mniejszym wymiarze godzin niż wskazany w projekcie ustawy, a wymóg kilkukrotnego zwiększenia takiego wymiaru będzie skutkował likwidacją stanowiska.
- W efekcie niezbędne będą konsultacje zewnętrzne, realizowane w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR-ach) i izbach przyjęć innych szpitali, co stanowi dla systemu zbędne obciążenie finansowe, czasowe i organizacyjne - czytamy w stanowisku Porozumienia Rezydentów OZZL.
Czy Ministerstwo Zdrowia naprawdę chce wylać dziecko z kąpielą?Rezydenci zwracają też uwagę na niektóre badania diagnostyczne w szpitalach, w tym m.in. USG. - Nierzadko takie badania są przeprowadzane przez lekarzy pracujących w wymiarze poniżej 80 godzin miesięcznie. Wspomagają oni istniejące zespoły diagnostyczne w zakresie konkretnych świadczeń albo - szczególnie w mniejszych placówkach - stanowią ich jedyne źródło - tłumaczą lekarze.
Ich zdaniem projektowane zmiany pogorszą dostęp do diagnostyki pacjentów hospitalizowanych zarówno w dużych, jak i małych ośrodkach.
Zdaniem resortu zdrowia wymaganie od lekarzy pracy w zakresie minimum 80 godzin miesięcznie w jednym szpitalu lub poradni to najlepszy sposób na zwalczenie istniejących już patologii dotyczących czasu pracy lekarzy. Nieważne, że w wielu miejscach niższy wymiar czasu pracy nigdy nie był patologią, a stanowił po prostu odpowiedź na istniejące potrzeby zdrowotne
- argumentują młodzi lekarze.
- Internista konsultujący szpital psychiatryczny 20 godzin miesięcznie? Do likwidacji. Lekarz wykonujący USG na ćwierć etatu w małym szpitalu, bo tyle akurat potrzeba? Od przyszłego roku już tam nie pracuje. Poradnia specjalistyczna w powiecie, gdzie specjalista jest dwa razy w tygodniu? A na co to komu? - komentują medycy w mediach społecznościowych.
- Pacjenci pojadą na konsultacje i badania do innego szpitala - o ile będą w stanie udać się do jednostki oddalonej od miejsca zamieszkania kilkadziesiąt kilometrów - i znajdą tam wolny termin. System zamiast być bardziej przejrzysty, będzie po prostu mniejszy - przestrzega Porozumienie Rezydentów OZZL na portalu LinkedIn.
- Z kolei w przypadku pacjentów hospitalizowanych kierować ich trzeba będzie na konsultacje do innych szpitali karetkami. Zamiast walizkowych lekarzy to pacjenci będą musieli zainwestować w walizki - opisują obrazowo lekarze.
To tylko kilka przykładów, w których proponowana ustawa, usiłując zwalczyć patologie uderza w liczne, prawidłowo funkcjonujące obszary. Ale w tym ministerstwo jest świetne
- konkluduje Porozumienie Rezydentów OZZL.
Przypomnijmy, że resort zdrowia planuje m.in. poniższe regulacje:
Jak już informowaliśmy, takie rozwiązania bardzo niepokoją również zrzeszające lekarzy rodzinnych Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ).
Zmiany przepisów planowane przez Ministerstwo Zdrowia dotyczące zasad zawierania umów z lekarzami - o ile wejdą w życie - doprowadzą do kadrowej katastrofy w wielu przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej
- podkreślała w rozmowie z Portalem Samorządowym doktor Bożena Janicka, prezes PPOZ.
- Już dzisiaj w znacznej części naszych placówek mamy personel ze swoistej łapanki. Małe przychodnie z wielkim trudem zdobywają lekarzy specjalistów, aby zapewnić pacjentom bezpieczeństwo i dobrą jakość opieki. Tymczasem planowane przez resort regulacje spowodują, że ci medycy będą od nas odchodzić - dodała nasza rozmówczyni.
Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji 24 lipca br. Miał być procedowany już na najbliższym posiedzeniu Sejmu (2-4 września). Tak się jednak nie stanie, ponieważ do projektu zgłoszono aż ponad 500 uwag - w przeważającej części bardzo krytycznych - i nie został jeszcze przyjęty przez rząd.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.