Naprowadzanie, silniki, sterowanie, zapalnik, a nawet głowica z materiałem wybuchowym - koncepcja modernizacji przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Piorun obejmuje wszystkie najważniejsze podzespoły pocisku z firmy MESKO w Skarżysku-Kamiennej. Do tego spółka pracuje nad zautomatyzowaniem procesów związanych z produkcją Pioruna.
Najpierw był Grom-I, potem docelowy Grom, następnie Piorun - przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe produkowane w państwowej spółce MESKO, z udziałem prywatnej Telesystem-Mesko, nie tylko śmiało wchodzą na kolejne rynki eksportowe, ale i od trzech dekad przechodzą ewolucję. Zapowiedź jej kolejnego etapu zaprezentowano w ubiegłym tygodniu na targach obronnych w Kielcach. Na stoisku państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do której należy MESKO ze Skarżyska-Kamiennej, można było obejrzeć koncepcję modernizacji Pioruna.
Na pierwszym planie przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun. W tle koncepcja jego modernizacji Fot. Rafał Lesiecki / PTWPNaprowadzanie i detonacjaPodjęliśmy szereg prac badawczo-rozwojowych dotyczących poszczególnych podzespołów rakiety - powiedział w rozmowie z WNP Marek Skowron, kierownik działu technologicznego w firmie MESKO.
Po pierwsze, zmiany obejmą głowicę śledząco-naprowadzającą. Obecnie ma ona dwa kanały na światło podczerwone, niewidzialne dla ludzkiego oka, za to pomocne, gdy trzeba wykryć źródło ciepła, na przykład strumień podgrzanych gazów wydobywających się z silnika drona, śmigłowca czy samolotu.
- Chcemy dodać trzeci kanał - UV - wyjaśnia Skowron. UV czyli ultrafiolet to także fala niewidzialna dla ludzkiego oka, ale znajdująca się po przeciwnej stronie spektrum niż podczerwień. Dlaczego chcą z niej skorzystać twórcy modernizacji Pioruna? - Zdarzają się sytuacje, gdy celujemy do statku powietrznego na przykład na tle słońca. Zastosowanie kanału UV pozwala na to, żeby głowica lepiej znajdowała cele nawet z "niekorzystnym" promieniowaniem tła, a także była jeszcze bardziej odporna na działanie pułapek termicznych - wyjaśnił kierownik działu technologicznego skarżyskiej spółki.
Kolejna zmiana to zwiększenie czułości laserowego czujnika zbliżeniowego, który inicjuje detonację materiału wybuchowego zawartego w pocisku.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun Fot. Rafał Lesiecki / PTWPSterowanie pociskiem i napędChcemy, żeby nawet relatywnie małe cele nie umknęły gdzieś pomiędzy sygnałami lasera - objaśnił Skowron.
Dodał, że jedną z najważniejszych prac jest modernizacja bloku sterów pocisków. Zamiast sterowania gazodynamicznego producent chce przejść na sterowanie w pełni elektromechaniczne w układzie proporcjonalnym. Zmiana oznacza, że tor lotu rakiety zostanie "wygładzony". W bloku gazodynamicznym wychylenie sterów jest bowiem zero-jedynkowe, w elektromechanicznym - będzie proporcjonalne.
Wymaga to jeszcze testów locie, ale już samo wygładzenie toru lotu prawdopodobnie będzie powodowało zwiększenie zasięgu - wyjaśnił Skowron.
MESKO bada również różne koncepcje głowicy bojowej, czyli tej części pocisku, która zawiera materiał wybuchowy oraz odłamki, które są przeznaczone do rażenia wrogich statków powietrznych.
Prace dotyczą jeszcze układu napędowego. - Na pewno zmienimy silnik startowy. Utechnologicznimy go zdecydowanie bardziej, co powinno skrócić czas wykonania silnika. Ponadto, cały czas badamy możliwość zwiększenia parametrów silnika marszowego - tłumaczył rozmówca WNP.
Dodał, że prócz zmian w samym pocisku, MESKO pracuje też nad zautomatyzowaniem pewnych procesów w produkcji Pioruna.
Skowron wyjaśnił, że na razie jest za wcześnie, by mówić o demonstratorze technologii czy prototypie Pioruna 2. - Do tej pory prowadzimy osobne projekty badań poszczególnych podzespołów - powiedział.
Tak wygląda pocisk, który znajduje się wewnątrz przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Piorun Fot. Rafał Lesiecki / PTWPWojsko Polskie kupuje Pioruny od 2016 rokuNajwiększym nabywcą Piorunów jest oczywiście polski resort obrony. Kupował je na podstawie umowy podpisanej w grudniu 2016 r. i potem wielokrotnie aneksowanej. Największy aneks, z czerwca 2022 r. wart był ok. 3,5 mld zł i obejmował 3,5 tys. pocisków oraz 600 zestawów startowych, czyli urządzeń, dzięki którym możliwe jest odpalenie rakiety.
W niedawnej rozmowie pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk powiedział WNP, że realizacja tego kontraktu co do zasady zakończy się w tym roku - zostaną przekazane ostatnie pociski w wersji bojowej, pozostanie jeszcze nieznaczna część pocisków ćwiczebnych i innych dodatkowych elementów.
Nowa umowa na PiorunyW piątek, 11 września na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach MESKO podpisało umowę na kilka tysięcy Piorunów i kilkaset zestawów startowych. Wartość zakupu to około 3 mld złotych netto a dostawy rozpoczną się w tym roku (ponad 500 pocisków) i potrwają do roku 2030. W cenie jest także pakiet szkoleniowy i logistyczny.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / plut. Anna Wolska/1BLog.Zawarcie tego kontraktu, czyli umowy wykonawczej poprzedziła umowa ramowa podpisana 24 sierpnia. Przewiduje ona zakup kilku tysięcy pocisków oraz kilkuset zestawów startowych za ponad 8 miliardów złotych.
Zamawiającymi jest konsorcjum złożone z Polski, Litwy, Łotwy i Norwegii, przy czym - jak informował resort obrony 24 sierpnia - ponad 80 procent zamówienia zostanie w naszym kraju. To pierwsze wspólne zakupy w polskim przemyśle obronnym realizowane przez grupę państw w ramach mechanizmu SAFE. To także pierwszy przypadek, gdy Agencja Uzbrojenia reprezentuje nie tylko Skarb Państwa, ale i klientów eksportowych.
Przed nami jeszcze umowy wykonawcze dla Litwy, Łotwy i Norwegii (która, choć nie jest członkiem UE, to uczestniczy w SAFE jako członek Europejskiego Obszaru Gospodarczego). 24 sierpnia przedstawiciele polskiego MON zapewniali, że nie będzie trzeba długo czekać na te kontrakty.
Biorąc pod uwagę zapowiedź, że 80 procent zamówienia trafi do Wojska Polskiego, należy się spodziewać, że podpisana w piątek umowa wykonawcza numer 1 nie będzie ostatnią lub też będą podpisywane aneksy do tego kontraktu. Ile dokładnie ich będzie, tego resort obrony nie podał tak samo jak dokładnej liczby pocisków i zestawów startowych. Umowy ramowe nie zawierają zobowiązań finansowych, ale ustalają przyszłe warunki zamówienia, w tym ceny i przewidywane ilości. Innymi słowy w umowie ramowej strony zobowiązują się, że będą dążyć do zawarcia umów wykonawczych. Może ich być od kilku do kilkunastu. Dla przykładu, gdy MON kupowało w Korei Południowej czołgi K2, w umowie ramowej założono, że będzie sześć umów wykonawczych. Do tej pory podpisano dwie, z czego pierwsza została już zrealizowana.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / plut. Piotr Szafarski/16 DZProdukcja polskich Piorunów rośniePGZ od dawna deklaruje, że zdolności produkcyjne Piorunów wzrosły pięciokrotnie, z około 300 rakiet rocznie w 2023 r., do "ponad 1500" obecnie. Celem Grupy jest przekroczenie poziomu 2000 pocisków w skali roku. W lutym 2025 r. MESKO świętowało wyprodukowanie 3000. Pioruna.
W niedawnej rozmowie z WNP pierwszy wiceprezes PGZ Arkadiusz Bąk poinformował, że w tym roku produkcja Piorunów wyniesie 1700 sztuk we wszystkich wariantach. - Już jesteśmy powyżej poziomu czterech i pół tysiąca wyprodukowanych Piorunów, w tym roku osiągniemy pięć tysięcy - zadeklarował.
Oznacza to, że produkcja Pioruna przekroczyła już to, co osiągnął jego poprzednik, czyli przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Grom. Wyprodukowano go w liczbie nieco ponad trzech tysięcy.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PiorunPrzenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun produkowany jest przez spółkę MESKO ze Skarżyska-Kamiennej, należącą do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Znaczący udział w jego opracowaniu i wytwarzaniu ma jednak spółka Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowe Telesystem-Mesko kontrolowana przez kapitał prywatny.
Czytaj więcej
Piorun i jego poprzednik noszący nazwę Grom to jeden z nielicznych hitów eksportowych polskiej zbrojeniówki. To niewielkie, wystrzeliwane z ramienia pociski przeznaczone do zwalczania lotnictwa przeciwnika, przede wszystkim śmigłowców i dronów. Są naprowadzane na podczerwień.
Pioruny przeszły chrzest bojowy. Są używane na Ukrainie, która odpiera napaść zbrojną ze strony Rosji. Polskie pociski kupiło nie tylko Wojsko Polskie. Jak podaje PGZ, podpisano kontrakty eksportowe obejmujące dostawy systemu do Łotwy, Mołdawii, Norwegii, Estonii, Stanów Zjednoczonych, Belgii oraz Szwecji, która zapłaciła ponad miliard złotych.