Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

To już 25 lat bez nowego parku narodowego. Gminy mogłyby zyskać miliony

Дата публикации: 01-07-2026 09:34:00

- Ochrona przyrody może się opłacać wszystkim: przyrodzie, samorządom, mieszkańcom i mieszkankom - przekonuje Aleksandra Wiktor z Greenpeace Polska. Organizacja opublikowała dziś raport "Parki narodowe - to się opłaca", w którym pokazuje, że ochrona przyrody może przynieść lokalnym społecznościom milionowe zyski. 1 lipca mija 25 lat od utworzenia w Polsce ostatniego parku narodowego.

Основное содержимое страницы с новостью.

- Ochrona przyrody może się opłacać wszystkim: przyrodzie, samorządom, mieszkańcom i mieszkankom - przekonuje Aleksandra Wiktor z Greenpeace Polska. Organizacja opublikowała dziś raport "Parki narodowe - to się opłaca", w którym pokazuje, że ochrona przyrody może przynieść lokalnym społecznościom milionowe zyski. 1 lipca mija 25 lat od utworzenia w Polsce ostatniego parku narodowego.

  • Polskie parki narodowe zajmują zaledwie około 1 proc. powierzchni kraju, podczas gdy europejska średnia to około 3,4 proc.
  • Greenpeace Polska wskazuje w swoim raporcie, że np. gminy karpackie mogłyby otrzymywać średnio 44 tys. zł subwencji ekologicznej rocznie z każdego kilometra kwadratowego nowego parku.
  • Subwencja ekologiczna jest zdaniem organizacji ważnym przełomem w polskiej polityce ochrony przyrody, ale wymaga dalszego dopracowania.

Aleksandra Wiktor, Greenpeace Polska. Fot. Materiały prasowe / Greenpeace

Aleksandra Wiktor, Greenpeace Polska. Fot. Materiały prasowe / Greenpeace

1 lipca tego roku to ważna data dla przyrody w Polsce. Symboliczna, bo mija 25 lat od powstania ostatniego parku narodowego w naszym kraju - PN Ujście Warty. Co to mówi o stanie ochrony przyrody w Polsce?

Aleksandra Wiktor, koordynatorka kampanii przyrodniczej w Greenpeace Polska: Mamy ćwierćwiecze hańby! Lista miejsc, które zasługują na najważniejszą formę ochrony przyrody, jest długa i znana od dziesięcioleci. To są sprawy, które w Polsce powinny być już dawno załatwione.

Parki narodowe zajmują zaledwie około 1 proc. powierzchni naszego kraju, w Europie to średnio 3,4 proc. A Polska nie jest uboższa przyrodniczo od reszty kontynentu. Niestety, przez obawy samorządów i brak woli politycznej kolejnych rządów nowe parki narodowe nie powstają.

Była próba utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, kilka gmin było za, a gmina Gryfino się wyłamała. Ten sprzeciw samorządów wynika z różnych powodów. Gminy często obawiają się, że tworzenie na ich terenie parków narodowych przyniesie im straty albo ograniczy je w różnych aspektach.

Raport Greenpeace: parki narodowe mogą dawać gminom realne korzyści

Nasz raport „Parki narodowe - to się opłaca” (zamieszczamy go pod tekstem - red.) powstał właśnie po to, aby pokazać samorządowcom, ale także mieszkańcom, że parki narodowe mogą być impulsem do rozwoju lokalnych terenów i przynosić konkretne korzyści finansowe.

Od kiedy powstała subwencja ekologiczna, widzimy, że ma ona realne znaczenie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że w tym roku gminy w całej Polsce uzyskają z tej subwencji nawet prawie 1,5 mld zł.

Podała pani średnią europejską powierzchni. Czy przez te 25 lat w Europie parki narodowe powstawały, a Polska jest tutaj niechlubnym wyjątkiem?

- Polska jest w ogonie tej statystyki. A mamy naprawdę sporo terenów, które są warte takiej formy ochrony.

Węgry chronią ponad 5 proc. swojego terytorium, podobnie Włochy, w Niemczech ten odsetek wynosi 3,7 proc. Niewielka Litwa chroni 2,4 proc. Wyprzedza nas nawet Ukraina ze swoim 1,2 proc.

Gminy karpackie mogłyby dostawać średnio 44 tys. zł rocznie od kilometra kwadratowego

W raporcie wskazujecie, że gminy mogłyby uzyskać średnio 44 tys. zł rocznie z każdego kilometra kwadratowego nowego parku. To są wyliczenia oparte na subwencji ekologicznej?

- Tak. To jest średnia dla gmin karpackich, które mogłyby zostać objęte proponowanym przez Greenpeace Międzynarodowym Parkiem Karpat. To miałaby być sieć parków narodowych w poszczególnych krajach, które obejmują Karpaty, czyli w sześciu krajach należących do Unii Europejskiej i dwóch krajach, które starają się o członkostwo w UE.

W Polsce taki park, a tak naprawdę taka sieć parków, mogłaby objąć 191 gmin. Wiemy to, ponieważ dwa lata temu zidentyfikowaliśmy obszary leśne, które zasługują na objęcie ochroną w formie parków narodowych. To wyliczenie nie obejmuje parków, które już istnieją w Karpatach. I to jest średnia subwencja za kilometr kwadratowy, którą oszacowaliśmy właśnie dla tych 191 gmin w Karpatach.

Ale żeby powstał taki międzynarodowy park, musiałaby być też przychylność po stronie innych krajów?

- Jako Greenpeace działamy międzynarodowo. Nasze biuro w Rumunii działa aktywnie w tym zakresie, podobnie jak biuro austriackie czy węgierskie. Rozmawiamy również z Konwencją Karpacką, która jest międzynarodową organizacją odpowiadającą za ochronę przyrody Karpat, zabiegającą o tę ochronę i działającą międzynarodowo.

Natomiast my, jako Greenpeace Polska, skupiamy się na naszym kraju. Dlatego chcieliśmy pokazać polskim gminom, że ochrona przyrody karpackiej opłaca się i przyrodzie, i ludziom.

Jaki jest stosunek tych 191 polskich gmin? Czy prowadzicie tam rozpoznanie albo rozmowy?

- Niestety, według naszej wiedzy żadna z gmin do tej pory nie jest w pełni przychylna temu, aby na swoim terenie nawet rozszerzać granice już istniejących parków narodowych. Mówimy o tych sześciu parkach narodowych, które już mamy w polskich Karpatach.

Od wielu lat trwają rozmowy nad utworzeniem Turnickiego Parku Narodowego. Angażują się w to różne organizacje, również Greenpeace. Póki co niestety nie ma konkretów. Wiem, że trwają rozmowy o utworzeniu dużego rezerwatu na fragmencie terenu planowanego Turnickiego Parku Narodowego. My chcemy rozszerzyć te rozmowy między innymi o pokazanie na konkretnych liczbach, jak gminy mogłyby skorzystać z ochrony przyrody.

TOP20 gmin, które mogą zyskać najwięcej na nowych parkach narodowych w Karpatach - żródło: Greenpeace Fot. Materiały prasowe / Greenpeace

TOP20 gmin, które mogą zyskać najwięcej na nowych parkach narodowych w Karpatach - żródło: Greenpeace Fot. Materiały prasowe / Greenpeace

Wspomniała pani o ograniczeniach i obawach po stronie samorządów dotyczących tworzenia lub rozszerzania parków. Mamy też kolejną inicjatywę ustawodawczą dotyczącą rezerwatów przyrody. Czy ona mogłaby utrudnić powstawanie nowych form ochrony przyrody?

- To była inicjatywa Polski 2050 oraz PSL. Złożyli projekt, według którego przepisy ograniczające powstawanie parków narodowych zostałyby przełożone również na rezerwaty.

Chodzi o tak zwane weto samorządowe, które mamy już dla parków narodowych. Zgodnie z tym projektem zostałoby ono rozszerzone także na rezerwaty przyrody.

My, jako Greenpeace, w koalicji z innymi organizacjami, ale także licznymi naukowcami, ekspertami i przyrodnikami, zaapelowaliśmy, by zrezygnować z tego niezwykle niebezpiecznego projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody.

Jesteśmy bardzo w tyle, jeśli chodzi o ochronę naszej najcenniejszej przyrody. Kolejne ograniczenia byłyby nierozsądne i mogłyby przynieść negatywne skutki dla przyrody, ale również dla gmin. Gminy traciłyby potencjalną subwencję ekologiczną, która może przynosić im znacznie większe korzyści niż chociażby podatek leśny. To jest skandaliczne, że partie wchodzące w skład rządu, który obiecał wzmocnić ochronę przyrody w naszym kraju, wychodzą z propozycją jej drastycznego osłabienia.

Subwencja ekologiczna jako „game changer”? Przykład Doliny Dolnej Odry

Czy subwencja ekologiczna zadziałała już faktycznie jak game changer? Są gminy, które po wprowadzeniu jej zmieniły nastawienie i uznały, że park narodowy może być szansą rozwojową, a nie hamulcem?

- Przykładem są inne, poza Gryfinem, gminy, które zgodziły się na to, aby na ich terenie powstał Park Narodowy Doliny Dolnej Odry. Niestety został on zawetowany przez prezydenta.

Jednak wielokrotnie radni i przedstawiciele samorządów podnosili argument, że subwencja ekologiczna, z której mogliby skorzystać po utworzeniu parku, byłaby dla nich bardzo ważna. Poza tym, że byli generalnie przychylni ochronie Międzyodrza, wskazywali, że subwencja ekologiczna mogłaby przynieść im wymierne korzyści.

Szczególnie ważne jest to, że gminy mają dowolność w wydatkowaniu tej subwencji, a właściwie subwencji ogólnej, której elementem jest subwencja ekologiczna. Mogą przeznaczać te środki na cele, które same wybierają.

Samorządy nie muszą się z tej subwencji szczegółowo rozliczać. To jest dodatkowy plus: dowolność i możliwość samodzielnego decydowania, na co te środki przeznaczyć.

Rząd chce poprzez rozporządzenie poszerzyć granicę Drawieńskiego Parku Narodowego, a w ten sposób obejść prezydenckie weto. Gminy z tego terenu subwencję więc ostatecznie dostaną.

- To prawda. Natomiast przez decyzję prezydenta te gminy straciły rok subwencji ekologicznej. W tym roku nie otrzymują jej, choć mogłyby już z niej korzystać, gdyby nie prezydenckie weto.

Spór o parki narodowe stał się sporem politycznym

Czy pani zdaniem ochrona przyrody w kontekście parków narodowych jest elementem gry politycznej?

- Oczywiście, że tak. Widzimy to chociażby po Gryfinie - tam opcja związana z Prawem i Sprawiedliwością agitowała przeciwko Parkowi Narodowemu Doliny Dolnej Odry. Widzieliśmy to również przez wiele lat przy Białowieskim Parku Narodowym, gdzie od dawna formułowane są apele o jego poszerzenie. Przez wiele lat mocno protestowały przeciwko temu chociażby Lasy Państwowe. Mamy różne siły polityczne, które niestety przez lata nie wspierały powstawania nowych parków narodowych, a wręcz je torpedowały. To o tyle dziwne, że już sam premier Mateusz Morawiecki deklarował, że jest za tym, aby powstawały nowe parki narodowe.

Musimy też przypomnieć umowę koalicyjną z 2023 r. Wszystkie partie wchodzące w skład obecnego rządu zadeklarowały, że będą poszerzać tereny zajmowane przez parki narodowe.

Próbę z Odrzańskim Parkiem Narodowym - teraz kontynuację tematu poprzez rozszerzenie Drawieńskiego Parku Narodowego - podjęto. Natomiast brakuje jeszcze innych ważnych inicjatyw, chociażby dotyczących Turnickiego Parku Narodowego czy poszerzenia Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Istnieje dwadzieścia projektów nowych parków narodowych.

Czyli liczba parków narodowych mogłaby się podwoić?

- Tak wynika z szacunków ekspertów przyrodniczych.

Czy trzeba zmienić prawo? Spór o weto samorządów

Czy pani zdaniem potrzebne są nowe regulacje prawne? Bo może, skoro jest to temat polityczny, niewiele one zmienią? Subwencję już mamy, ale na niektórych to nie zadziałało.

W mojej opinii powinniśmy znowelizować ustawę o ochronie przyrody tak, aby samorządy nie miały możliwości weta. Oczywiście wszelkiego rodzaju ustalenia dotyczące tworzenia czy poszerzania parków narodowych powinny być szeroko konsultowane ze społecznościami lokalnymi. Czyli konsultacje tak, weto nie.

Uważam też, że brakuje szerokiego wsparcia rządowego, jeśli chodzi o rozmowy z samorządowcami i mieszkańcami. Sami przyrodnicy czy tak zwani ekolodzy mają w tym zakresie mocno ograniczone możliwości. Takie szerokie wsparcie i wola polityczna decydentów byłyby absolutnie potrzebne.

Mamy jednak nadzieję, że jest to proces i fakt, iż gminy już dostają subwencję ekologiczną, jest tym game changerem. I liczę na to, że nasz raport pokazujący, ile gminy karpackie mogłyby zyskać, będzie dodatkowym impulsem, który naprawdę zachęci samorządowców do rozmów i sprzyjania ochronie przyrody.

Z naszej analizy wynika, że gdyby powstała proponowana przez nas sieć parków w ramach Międzynarodowego Parku Karpat, rekordzista, czyli Ustrzyki Dolne, mogłyby zyskać nawet ponad 11 mln zł w stosunku do tego, jaka subwencja ekologiczna już teraz im przysługuje.

Jak należałoby poprawić subwencję ekologiczną? 

Zniesienie samorządowego weta wydaje się mało realne w obecnym układzie politycznym. Subwencja ekologiczna została jednak przez obecny rząd po latach starań samorządów wprowadzona. Może wystarczy ją udoskonalić, by zadziałała bardziej motywacyjnie?

- Tak, muszę przyznać, że wprowadzenie subwencji ekologicznej jest jednym z sukcesów przyrodniczych tego rządu i należy to chwalić, ponieważ jest to realne wsparcie dla gmin, aby mogły się rozwijać w zgodzie z przyrodą. I faktycznie o tę subwencję apelowali zarówno przyrodnicy i ekolodzy, jak i sami samorządowcy.

Co należałoby zmienić? Obecnie przechodzi ona przez tak zwaną korektę zamożności. Gminy, które mają większe dochody, mają odpowiednio pomniejszaną całą subwencję ogólną, w tym subwencję ekologiczną. W naszym raporcie pokazujemy sposoby na to, jak udoskonalić subwencję ekologiczną. Można to zrobić chociażby poprzez usunięcie jej z korekty zamożności albo poprzez wydzielenie jej z subwencji ogólnej jako oddzielnego mechanizmu subwencyjnego.

Stowarzyszenie Związek Gmin Natura 2000 postuluje, aby gminy, w których udział obszarów chronionych przekracza 80 proc., były dodatkowo rekompensowane. Taki pomysł wam się podoba?

- Absolutnie. Jeśli jakaś gmina jest w znacznym stopniu objęta realną ochroną przyrody, to powinna być dodatkowo wynagradzana.

Subwencja ekologiczna jest bowiem różnie stopniowana w zależności od formy ochrony przyrody. Mamy różne stawki za rezerwaty, parki narodowe czy obszary Natura 2000.

Najwyższy przelicznik (czyli największa subwencja) jest wypłacany za parki narodowe. Wynosi on razy dwa na hektar dla stawki podstawowej. Stawka podstawowa to obecnie 310 zł za hektar. W związku z tym teoretycznie za każdy hektar parku narodowego samorządy powinny otrzymywać 620 zł.

Dlatego gminy z obszarami Natura 2000 mają poczucie niesprawiedliwości?

- Mogą mieć takie poczucie, bo przelicznik dla obszarów Natura 2000 to 0,15. W związku z tym 310 zł stawki podstawowej trzeba pomnożyć przez 0,15. Stawka za hektar obszaru Natura 2000 to niecałe 47 zł. A zatem te gminy otrzymują znacznie mniej niż gminy, na których terenie są parki narodowe.

Wiem, że w ustawie zapisano, iż stawka podstawowa będzie waloryzowana w kolejnych latach. Absolutnie trzeba tego przypilnować, aby rzeczywiście tak się działo.

Musimy jednak powiedzieć, że reżim ochronny poszczególnych form ochrony przyrody jest różny. Największe ograniczenia mamy w przypadku parków narodowych i rezerwatów przyrody. W związku z tym rozsądne jest, aby gminy były najbardziej wspierane właśnie przy tych formach ochrony, które mają najwyższy reżim. Rozumiem poczucie niesprawiedliwości i rząd powinien się w ten głos wsłuchać. Ale pamiętajmy też, że gminy same mogą wychodzić z inicjatywami dotyczącymi ochrony przyrody.

Ochrona przyrody może się opłacać wszystkim: przyrodzie, samorządom oraz mieszkańcom i mieszkankom. Dobrze, że powoli zaczynamy to rozumieć, ale jeszcze wiele przed nami.

copyright.png

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

DO POBRANIA

Raport Greenpeace Parki narodowe to się opłaca

1.2 MB format pliku: PDF

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Polska ma ok. 20 lat opóźnienia w renaturyzacji rzek. Kluczowym problemem są obiekty „niczyje”011.0325-06-2026
2Nowa aplikacja pomoże odkrywać karpackie parki krajobrazowe09.4230-05-2026
3Miliony metrów sześciennych ścieków poza systemem. Gminy nie nadążają z kontrolami010.0906-07-2026
4ROP pomoże gminom i mieszkańcom. Bez tego opłaty pójdą w górę08.8827-07-2026
5Znaleźli sposób na stabilne finanse. PIT, CIT i skuteczne pozyskiwanie dotacji08.2122-06-2026
6Президентский фонд природы профинансирует 164 экологических проекта на 1 млрд рублей0007-08-2025
7Tak Polacy oszczędzają na emeryturę. Już ponad 50 mld zł0512-05-2026
8Wkrótce wróci rotacja wojsk USA w Polsce. Mówi się o dużej liczbie żołnierzy0509-07-2026
9«Норникель» вместе с нацпарком «Красноярские Столбы» открыл первый в России Центр научного волонтерства07.405-07-2026
10Итоги работы Дмитрия Кобылкина во главе Минприроды0009-11-2020

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 10.41. Источник: www.portalsamorzadowy.pl.