Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Do 5 m sześc. wody dziennie i ani kropli więcej. Za nadmierny pobór trzeba płacić

Дата публикации: 11-06-2026 08:50:00

Polska zbliża się do granicy, po której zasoby dyspozycyjne wód podziemnych mogą przestać się odbudowywać w naturalnym tempie. Problem pogłębiają intensywna urbanizacja oraz rosnące zapotrzebowanie na wodę. Coraz częściej pojawiają się przykłady miejscowości, w których mieszkańcy odczuwają skutki niedoborów wody. Marcin Jarzyński, wiceprezes Wód Polskich, tłumaczy, dlaczego polskie prawo limituje bezpłatny pobór wód podziemnych.

Основное содержимое страницы с новостью.

Polska zbliża się do granicy, po której zasoby dyspozycyjne wód podziemnych mogą przestać się odbudowywać w naturalnym tempie. Problem pogłębiają intensywna urbanizacja oraz rosnące zapotrzebowanie na wodę. Coraz częściej pojawiają się przykłady miejscowości, w których mieszkańcy odczuwają skutki niedoborów wody. Marcin Jarzyński, wiceprezes Wód Polskich, tłumaczy, dlaczego polskie prawo limituje bezpłatny pobór wód podziemnych.

  • Obecnie bez pozwolenia wodnoprawnego i opłat można wybudować studnię o głębokości do 30 metrów i pobierać - w skali roku - do 5 metrów sześciennych wody dziennie.
  • - Problemem pozostaje jednak brak skutecznych narzędzi kontrolnych pozwalających sprawdzać rzeczywistą głębokość odwiertów i skalę poboru - mówi Marcin Jarzyński, wiceprezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie ds. Ochrony przed Powodzią i Suszą.
  • Jego zdaniem bez stosownych regulacji sam rozwój retencji i obiegów zamkniętych może nie wystarczyć, by zapobiec zubożeniu zasobów wód podziemnych, które są naszą żelazną rezerwą. A ich obniżanie się widać już gołym okiem także po lustrze rzek.

Panie prezesie, czyja jest woda w Polsce?

Marcin Jarzyński, wiceprezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie ds. Ochrony przed Powodzią i Suszą: Chciałbym zaznaczyć, że woda to nie przedmiot materialny, to nie rzecz, którą można łatwo i w oczywisty sposób zmonetyzować, choć jej ilość w przyrodzie jest policzalna, a obieg zamknięty. Woda to dziedzictwo - wspólne dobro wielu pokoleń, z którego korzystamy wszyscy. Odpowiedź na to pytanie nie będzie więc jednoznaczna. Jednak to wspólne dobro musi mieć swojego „opiekuna” - pieczę, za sprawą której zabezpieczone zostaną istotne interesy środowiska naturalnego, mieszkańców, przemysłu.

Co do zasady, śródlądowe wody płynące to wody, za które odpowiadamy my, jako Wody Polskie. Dbamy o nie, zgodnie z Prawem wodnym. Natomiast wody podziemne to wody, za które odpowiada i którymi zarządza Państwowy Instytut Geologiczny i Państwowa Służba Hydrogeologiczna.

Ramowa Dyrektywa Wodna określa w swojej preambule, że woda nie jest dobrem komercyjnym, jak każde inne, lecz dobrem dziedziczonym, które musi być chronione.

Tak postawione pytanie można więc uznać za nieco prowokacyjne.

Opłaty za pobór wody ze studni wywołują oburzenie Polaków

Jak pan powiedział, to pytanie jest prowokacyjne. A to dlatego, że informacje o tym, iż nakładane są kary za ponadnormatywny pobór wody ze studni, spotykają się z komentarzami, że za chwilę będziemy musieli płacić za chodzenie po ulicy, że woda jest nasza, należy do Polaków, a nie Wód Polskich, które na tym zarabiają, pobierając opłaty...

- Tutaj trzeba jasno rozgraniczyć, z czego to wynika. Zmiany klimatu są bardzo mocno dostrzegalne. Cykl pór roku został znacząco zaburzony. To już nie są te lata, kiedy w sposób przewidywalny po śnieżnej i mroźnej zimie następowała dość mokra wiosna, z mocno operującym słońcem i umiarkowanymi temperaturami jeszcze w maju i czerwcu, a kolejno przychodził lipiec, niosąc ze sobą deszczową aurę. Z opadami jednoznacznie kojarzyła się także jesień, która teraz coraz częściej jest złota i bezdeszczowa.

Nie wrócimy już do balansu między porami roku z czasów mojego dzieciństwa, czyli 30 lat wstecz.

Obecnie często borykamy się z bardzo gwałtownymi, burzliwymi opadami. Mamy intensywne spływy wody, powodzie błyskawiczne. Z drugiej strony przechodzimy ze skrajności w skrajność: tydzień albo dwa po takim gwałtownym wezbraniu czy nawet powodzi borykamy się już z lokalnymi niedoborami wody i suszą.

Nadmierny pobór wód podziemnych może doprowadzić do trwałych niedoborów wody Fot. FarisFitrianto / Shutterstock

Nadmierny pobór wód podziemnych może doprowadzić do trwałych niedoborów wody Fot. FarisFitrianto / Shutterstock

To widać nawet w ostrzeżeniach hydrometeorologicznych. W roku 2024 mierzyliśmy się, zwłaszcza w południowej w części kraju, z powodzią. Ale były jednocześnie miejsca, na północy i wschodzie Polski, gdzie wydawano w tym samym czasie ostrzeżenia o suszy. Tylko w zeszłym roku mieliśmy ponad 100 takich ostrzeżeń.

Jest kilka rodzajów suszy. Ta, którą odczuwamy najbardziej i powszechnie, to susza atmosferyczna. Z kolei susza hydrologiczna wiąże się z niskim poziomem wody w rzekach - ich niedoborem i niżówką, co widzimy właśnie na wodowskazach. Jest susza rolnicza, która oznacza, że obniżeniu ulega nasycenie wodą gleby, a to powoduje zagrożenie dla upraw.

Najgorszy z możliwych rodzajów suszy to jednak susza hydrogeologiczna. To jest ten etap, w którym parowanie jest tak duże, a dopływ wody jest tak mały, że poziom wody podziemnej się obniża.

90 proc. rzek w Polsce to rzeki drenujące. Oznacza to, że wody podziemne podnoszą się i zasilają od dołu zwierciadło wody w rzece. Rzeki są więc zasilane nie tylko przez wodę spływającą z góry, ale także przez retencję podziemną, przez wody podziemne. W momencie, gdy poziom wody podziemnej obniża się tak, że jest poniżej dna koryta rzeki, a spływ z góry jest niewielki i występuje rzadko, krótkotrwale, mamy suche koryta. I z tym już często się mierzymy.

Do tego zwierciadło wód podziemnych się obniża. Miejsca, w których woda podziemna może być zasilana, to tak zwane okna hydrogeologiczne - infiltracja przez strefę aeracji. Woda podziemna nie płynie tak szybko, jak woda powierzchniowa. A dzisiaj mierzymy się z szybkim odpływem powierzchniowym, który zamiast zasilać części wód podziemnych, trafia do kanalizacji lub wprost do koryt rzecznych.

Jeżeli do suszy hydrogeologicznej i wszystkich rodzajów suszy dołożymy pobory wody przez Kowalskiego, przez rolnictwo i przemysł, to dodatkowo dokładamy cegiełkę do uszczuplania zasobów wód podziemnych.

W kontekście powyższego, odnosząc się do pani pytania i poniekąd zarzutów, muszę wyjaśnić jedną zasadniczą kwestię: Wody Polskie nie są podmiotem, który czerpie profity z tytułu jakichkolwiek sankcji. Realizujemy zapisy przepisów ustawowych, w parze z którymi idą intencje ustawodawcze. A te jasno definiują wodę jako zasób, z którego powinniśmy wszyscy korzystać w sposób zrównoważony, z poszanowaniem i - zwyczajnie - umiarem; tak, aby wody nie zabrakło naszym dzieciom i wnukom lub aby jej niedobory nie były na tyle znaczące i dokuczliwe, że koszt jej uzdatnienia do użycia sprawi, iż stanie się dobrem luksusowym.

Czy to oznacza, że wód podziemnych, tej naszej żelaznej rezerwy, już dzisiaj nadużywamy? Czy to już widać?

- Tak, to widać. Państwowa Służba Hydrogeologiczna wysyła nam raporty o stanie i poziomie wód podziemnych.

Widać, że doszliśmy już do granicy, po przekroczeniu której wzmożone zużywanie przez nas wody podziemnej będzie doprowadzało do tego, że zasoby dyspozycyjne tej wody nie zdążą się odbudowywać.

Działania retencyjne, jakie podejmujemy - zatrzymywanie wody w korytach, zatrzymywanie wody w zbiornikach, tworzenie oczek wodnych, działania Lasów Państwowych, inicjatywy innych instytucji czy samorządów, które zgodnie z Prawem wodnym również powinny realizować zadania z zakresu retencji czy ochrony przed powodzią - należy w mojej ocenie intensyfikować i wspólnie pracować na rzecz zasobów wodnych.

A my nie rozumiemy, że woda jest dobrem wspólnym, ale nie jest dobrem prywatnym? I stąd biorą się nieporozumienia, jeśli chodzi o korzystanie z niej?

- Cały czas w naszej świadomości funkcjonuje przekonanie, że woda jest i że ona się nie skończy. Obawiam się, że takie przekonanie będzie dominować dopóki nie zabraknie wody w kranach. Dopiero wtedy odczujemy, czym jest susza, która obecnie dotyka nas pośrednio.

Przy tym warto zwrócić uwagę na różnicę poglądów pokoleniowo. Dziś to młodzież dysponuje większą świadomością z zakresu tak oczywistych kwestii niż pokolenie rodziców. To efekt edukacji, ale też wrażliwości młodego pokolenia, które staje w kontrze z przywiązaniem do twierdzenia, że „skoro płacę za wodę, skoro mnie stać, mogę używać, ile tylko zechcę”. W tym poglądzie znajdziemy tylko pozorną logikę, której stosowanie w praktyce nikomu nie służy.

Ale takie przypadki już były. Mieliśmy brak wody w Skierniewicach w 2019 roku, teraz jest głośny przykład podwarszawskiego Józefosławia - największej wsi w Polsce, którą zabudowano tak intensywnie, że mieszkańcy mają problem skorzystać z prysznica. 

- Tak, oczywiście. Wody Polskie zajmują się śródlądowymi wodami płynącymi. Ale wszystko, co robimy - czy to zadania inwestycyjne, czy utrzymaniowe, czy jeżeli ktoś wykonuje jakieś przedsięwzięcie - badamy pod kątem wpływu na wody: jakościowo i ilościowo.

Ja zajmuję się pionem ochrony przed powodzią i suszą, ale w strukturach Wód Polskich funkcjonuje jeszcze pion usług wodnych i zarządzania środowiskiem wodnym. Wpływem na tak zwane jednolite części wód podziemnych zajmuje się właśnie pion zarządzania środowiskiem wodnym.

Wyróżniamy jednolite części wód powierzchniowych i jednolite części wód podziemnych. W wodach podziemnych są tak zwane GZWP, czyli główne zbiorniki wód podziemnych. Na przykład Kędzierzyn-Koźle jest posadowiony na jednym z głównych zbiorników wód podziemnych. W uproszczeniu można powiedzieć, że cała woda pobierana do wodociągów w mieście jest pobierana właśnie z niego.

Ale główny zbiornik wód podziemnych - jak sama nazwa mówi - jest zbiornikiem. On musi mieć strefy zasilania. Może być zasilany przez okna hydrogeologiczne, czyli takie miejsca, w których bezpośrednio łączy się z powierzchnią terenu, albo poprzez dopływ z wyższych warstw budowy geologicznej. Jeżeli tego zasilania nie ma, ponieważ mamy suszę atmosferyczną, suszę hydrologiczną, suszę rolniczą, to zasoby takiego zbiornika zaczynają się kurczyć.

Proszę też zauważyć tempo wzrostu zabudowy. Urbanistyka bardzo mocno się rozwija, a wraz z nią rośnie zapotrzebowanie na wodę. Są oczywiście stosowane metody ograniczające pobory. Mamy obiegi zamknięte, wtórny obieg wody, wykorzystywanie wody szarej, łapanie deszczówki, wykorzystywanie jej w budynkach użyteczności publicznej, choćby do spłukiwania toalet. Ale patrząc na to w skali kraju, to wciąż jest mało, bo przestawienie systemu nie działa na zasadzie wajchy. To nie jest tak, że nagle wszyscy zaczniemy racjonalnie gospodarować wodą. Zakłady nie przejdą z dnia na dzień na obiegi zamknięte.

Ta świadomość cały czas musi być budowana. Stąd realizacja szeregu kampanii społecznych: Stop Suszy, Start Retencji, Aktywni Błękitni. To wszystko jest po to, żeby już od najmłodszych lat i na każdym szczeblu edukacji uświadamiać ludziom, czym jest woda.

Dopóki nie będziemy mieli świadomości, że woda naprawdę jest dobrem, ale nie dobrem nieskończonym, będziemy się z tymi problemami borykać.

Niski stan wody Wisły w Warszawie w lecie 2022 roku Fot. Lukasz Pawel Szczepanski / Shutterstock

Niski stan wody Wisły w Warszawie w lecie 2022 roku Fot. Lukasz Pawel Szczepanski / Shutterstock
Kiedyś każdy miał studnię. Ludzie nie rozumieją ograniczeń

Potrzebne są zmiany systemowe? Pytam, bo są projekty ustaw i pomysły, które idą raczej w przeciwnym kierunku. Jeden to projekt poselski, mający wprowadzić abolicję dla rolników, którzy bez pozwoleń nadużywali wód podziemnych. Jest też propozycja Krajowej Rady Izb Rolniczych, która podobnie jak posłowie KO postuluje abolicję, ale chce również podniesienia limitu poboru wód podziemnych do 15 m sześc. z 5 m sześc. dziennie w skali rocznej. 

- Na pewno potrzebne są mechanizmy prawne. Ustawodawstwo wymaga w tym zakresie zmian. Z drugiej strony wszyscy znamy sytuację geopolityczną. Wiemy, jak istotna jest konkurencyjność polskiego rolnictwa w Europie i zarazem potrzeba samowystarczalności. Dlatego zasadnym jest takie przygotowanie przepisów, by były one odpowiedzią na realne potrzeby i zarazem zabezpieczały interes człowieka oraz natury.

Proszę zauważyć, że zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy może zbudować studnię o głębokości do 30 m bez decyzji administracyjnych. Dużym problemem jest jednak to, że jeżeli ktoś wywierci studnię na 60, 80 czy 100 m, gdzie już potrzebne są zgody, gdzie musi być ujęte, jaki jest wpływ na jednolitą część wód podziemnych, to jak mamy sprawdzić, czy ta studnia ma 60 m czy 30 m. Nie ma narzędzia.

Nie ma narzędzia kontrolnego, żeby sprawdzać głębokość czy pobór wody?

- Narzędziem kontrolnym do sprawdzania poboru są liczniki. Ale one nie są obowiązkowe. I dzisiaj są takie przypadki, że ktoś korzysta z wody do domu i ma jeden licznik, ale ma jeszcze wywierconą studnię i może się przełączać między jednym a drugim źródłem wody. Więc bez opomiarowania pobiera wodę ze studni.

To jest oczywiście proces, który powtarzalnie trwał latami. Kiedyś każdy miał przydomową studnię, czerpał z tej wody bez ograniczeń i było to jego prawem. Na przestrzeni lat bardzo mocno zmieniły się wymogi i przepisy, więc to ludzi oburza, nie rozumieją tego. 

Zwróćmy też uwagę na to, że jeżeli ja wybuduję studnię, sąsiad wybuduje studnię i trzeci sąsiad wybuduje studnię, to każda studnia i każdy pobór wody powoduje powstanie leja depresji.

Tak dzieje się na przykład na Śląsku, gdzie mówi się o jednym dużym leju depresji. On wynika z tego, że jest 10 czy 20 kopalń, które odwadniają teren. Każda ma swój lej depresji, ale w konsekwencji łączą się one w jeden.

Warto zważyć, że dzisiejsza technika i metody odwiertów powszechnie dostępne pozwalają pogłębić studnię nie tylko na potrzeby przemysłu, ale również Kowalskiemu dla swoich celów. W ten sposób, sięgając do niższych pokładów wody, zubażamy je.

Ile to jest 5 m sześc. wody dziennie? Na nasze potrzeby życiowe aż tyle nie potrzebujemy

Wyjaśnijmy jeszcze, ile to właściwie jest 5 metrów sześciennych dziennie, które można z owych 30 metrów pobrać bez pozwolenia. To dużo czy mało? 

- Ja zawsze próbuję to obrazowo tłumaczyć. Często widzimy samochody przewożące różne materiały płynne w charakterystycznych, wzmocnionych aluminiowym stelażem zbiornikach - tak zwanych mauzerach. Taki jeden mauzer to jest mniej więcej metr sześcienny wody. Czyli 5 metrów sześciennych to pięć takich mauzerów, pięć takich zbiorników. Zatem można to sobie wyobrazić jako słup wody o podstawie metra na metr i wysokości 5 metrów. 

Na nasze potrzeby życiowe aż tyle nie potrzebujemy. Potrzebujemy zdecydowanie mniej, by prowadzić normalne gospodarstwo domowe i realizować podstawowe potrzeby. Ważne, żebyśmy mieli świadomość, ile wody zużywamy i w jaki sposób ten pobór możemy zredukować, aby zwyczajnie nie marnować wody.

Nielegalny pobór wody będzie narastał? Potrzeba rozwoju retencji i ustawy suszowej

Myśli pan, że problem nielegalnego poboru wody i konkurencji o dostęp do niej będzie narastał? 

- Niestety uważam, że tak. Odpowiedzią na problemy związane z suszą rolniczą i hydrologiczną są działania, które realizujemy jako Wody Polskie. Choćby retencja korytowa - kształtowanie naszych zasobów wodnych polegające na tym, że odbudowujemy małe zastawki, odbudowujemy urządzenia melioracji wodnych.

Niestety dzisiaj zapominamy, iż urządzenia melioracji wodnych są urządzeniami dwufunkcyjnymi.

Przez lata utarło się, że urządzenia melioracji wodnej mają być jednofunkcyjne, czyli mają odwadniać. A to są urządzenia dwufunkcyjne. Mają odwadniać wtedy, gdy wody mamy nadmiar, ale w momencie, gdy wody mamy dużo, powinniśmy ustawić zastawki na takim rowie i tę wodę w rowie utrzymywać. Po to, żeby rolnik na takim polu mógł zrobić poidło dla swojej hodowli. Żeby łąka albo uprawy mogły tę wodę w sposób naturalny chłonąć. A gdy przyjdzie bardzo duży opad atmosferyczny i mogłoby dojść do podtopienia pola czy upraw, wtedy zastawki się zdejmuje, by tę wodę bezpiecznie odprowadzić.

Sprzymierzeńcem takich działań są także Lasy Państwowe, które podejmują szereg inicjatyw na swoim terenie. Pamiętajmy, iż suma małych działań da tu duży wynik, a na tym powinno zależeć nam wszystkim - podobnie jak na specustawie suszowej, która ułatwiłaby Wodom Polskim działania związane z realizacją inwestycji dotyczących retencji. Dzisiaj tego narzędzia jeszcze nie ma. Mam nadzieję i ufam, że kiedyś będzie.

copyright.png

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Woda bez pozwolenia tylko do granicy. Potem zaczną się problemy08.2622-07-2026
2Polska idzie na rekord. 625 gmin z apelami lub ograniczeniami w poborze wody011.3829-07-2026
3Spór o nowe taryfy za wodę i ścieki. Wody Polskie chcą pomóc gminom06.0230-06-2026
4Miliony metrów sześciennych ścieków poza systemem. Gminy nie nadążają z kontrolami010.0906-07-2026
5Polska ma ok. 20 lat opóźnienia w renaturyzacji rzek. Kluczowym problemem są obiekty „niczyje”011.0325-06-2026
6Właściciele studni oddadzą wodę. Pieniądze dostaną tylko nieliczni08.7128-07-2026
7Studnia głębinowa nie zawsze się opłaca. Roczne koszty mogą zaskoczyć09.7522-07-2026
8Wchodzi 7,5-krotny wzrost opłat. Branża alarmuje09.2829-06-2026
9Opłaty rosną, zaległości też. Gminy toną w kosztach odpadów-2630-06-2026
10Woda pod stałym nadzorem. Boje z sensorami mierzą do 30 parametrów co 10 minut014.7903-06-2026

Классификация: Экономика. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 8.82. Источник: www.portalsamorzadowy.pl.