Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Już nie 60 i 65 lat. "Cicha reforma emerytalna"

Дата публикации: 27-07-2026 09:51:22

To nie politycy podnoszą wiek emerytalny. Robi to ekonomia. Około 187 tys. Polaków, którzy w 2024 r. osiągnęli już wiek emerytalny, nie złożyło jeszcze wniosku o świadczenie. Kolejne 846,9 tys. pobiera emeryturę i nadal pracuje. Coraz częściej nie dlatego, że chce, lecz dlatego, że na emeryturę po prostu ich nie stać.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Ponad 187 tys. osób, mimo osiągnięcia wieku emerytalnego w 2024 r., nie wystąpiło jeszcze o emeryturę.
  • Rekordowe 846,9 tys. emerytów nadal pracuje, pobierając jednocześnie świadczenie z ZUS.
  • Liczba emerytur niższych od minimum ustawowego wzrosła do ponad 459 tys., a trend z roku na rok się pogłębia.
  • Polacy sami przesuwają moment odejścia z pracy. Nie dlatego, że zmieniły się przepisy, lecz dlatego, że coraz częściej wcześniejsza emerytura oznacza zbyt duży spadek dochodów.
  • Cicha zmiana nie dotyka wszystkich tak samo. Dla specjalisty z doświadczeniem dodatkowe lata pracy mogą być wyborem. Dla osoby wykonującej ciężką pracę fizyczną mogą być kolejnym obciążeniem.

Polacy przesuwają moment przejścia na emeryturę nie dlatego, że nagle pokochali pracę po sześćdziesiątce, ale dlatego, że dla wielu wcześniejsze odejście przestaje być finansowo możliwe.

Można mówić o pewnym procesie przypominającym "cichą reformę emerytalną", ale nie jest to reforma zaprojektowana przez państwo - mówi prof. Jolanta Małgorzata Perek-Białas, socjolożka i ekonomistka z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Ekonomiczny przymus czy świadomy wybór?

To jednak nie jest obraz czarno-biały. Jak podkreśla prof. Perek-Białas, część osób zostaje na rynku pracy z własnej woli. Chce wykorzystać doświadczenie, zachować aktywność społeczną i nadal czerpać satysfakcję z wykonywanej pracy. Dla innych decydujące są finanse i świadomość, że każdy dodatkowy rok pracy podnosi przyszłe świadczenie.

Dane ZUS pokazują, że odkładanie decyzji o przejściu na emeryturę przestaje być zjawiskiem marginalnym. Według stanu na 2024 r. 187,7 tys. osób, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) w grudniu 2025 r. nadal pracowało i nie pobierało emerytury.

Potwierdzają to również dane o faktycznym wieku zakończenia aktywności zawodowej - w 2025 r. mężczyźni przechodzili na emeryturę średnio w wieku 65,1 roku, a kobiety 60,9 roku, czyli później, niż wynika to z ustawowych progów.

Jednocześnie skala łączenia pracy z emeryturą pozostaje rekordowa. W maju 2026 r. 846,9 tys. emerytów podlegało ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu pracy zarobkowej, a 532,2 tys. opłacało z tego tytułu również składki emerytalne i rentowe - poinformowało biuro prasowe Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Zdaniem prof. Perek-Białas za tymi liczbami kryją się bardzo różne historie. - Nie wszyscy odkładają przejście na emeryturę wyłącznie z powodów finansowych. W badaniach widzimy także osoby, zwłaszcza lepiej wykształcone i wykonujące pracę zgodną z zainteresowaniami, dla których dalsza aktywność zawodowa jest świadomym wyborem i sposobem na utrzymanie aktywności społecznej - wskazuje ekspertka.

Wiek emerytalny pozostaje bez zmian, ale granica zakończenia pracy przesuwa się w praktyce. Rynek pracy pisze własną reformę. Fot. Katarzyna Bartman / PTWP

Wiek emerytalny pozostaje bez zmian, ale granica zakończenia pracy przesuwa się w praktyce. Rynek pracy pisze własną reformę. Fot. Katarzyna Bartman / PTWP

Jednocześnie rośnie liczba osób, które nie mają takiego komfortu. Według danych ZUS po waloryzacji w marcu 2025 r. emeryturę niższą od ustawowego minimum pobierało już 437,9 tys. osób - o 8,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Pod koniec 2025 r. liczba ta wzrosła do 459,3 tys.

- Wzrost aktywności zawodowej osób starszych jest jednocześnie szansą i sygnałem ostrzegawczym - zauważa prof. Perek-Białas. - Z jednej strony pokazuje, że część osób może dłużej pozostawać na rynku pracy. Z drugiej ujawnia problem z wysokością przyszłych świadczeń. Jeżeli ktoś pracuje wyłącznie dlatego, że obawia się niskiej emerytury, trudno mówić o dobrowolnym wyborze. To ekonomiczna konieczność - dodaje.

Polacy w czołówce Europy

Pytanie o wiek emerytalny coraz częściej brzmi inaczej. To już nie: "Czy państwo powinno go podnieść?", lecz: "Czy Polaków stać dziś na zakończenie pracy w wieku przewidzianym przez ustawę?".

Z najnowszego europejskiego badania SD Worx wynika, że Polacy należą do liderów pod względem gotowości do dalszej pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Taką deklarację składa 42 proc. respondentów - więcej jest tylko w Norwegii i Rumunii. Dla porównania we Francji chce pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego 23 proc. badanych, w Belgii 24 proc., a we Włoszech zaledwie 19 proc.

Niemal dwie trzecie Polaków obawia się, że przyszła emerytura nie pozwoli im utrzymać dotychczasowego poziomu życia.

Sama gotowość do dalszej pracy nie jest jedynym elementem potrzebnym do odpowiedzi na zmieniającą się strukturę demograficzną społeczeństwa - podkreśla prof. Jolanta Perek-Białas. - Kluczowe jest to, czy ludzie będą mieli zdrowie, kompetencje i warunki, by rzeczywiście mogli pracować dłużej.

Nie wiedzą, kiedy skończą pracę

Jeszcze kilkanaście lat temu przejście na emeryturę było jednym z najbardziej przewidywalnych momentów kariery zawodowej. Dziś ta granica coraz bardziej się zaciera. Coraz więcej osób nie tylko odkłada decyzję o zakończeniu pracy, ale nie potrafi nawet powiedzieć, kiedy ją podejmie.

- Emerytura przestaje być jednorazowym wydarzeniem, a staje się procesem zależnym od wielu czynników: wysokości świadczenia, zdrowia, sytuacji rodzinnej, ale także tego, czy praca nadal daje satysfakcję - zauważa prof. Perek-Białas.

Potwierdza to Bilans Kapitału Ludzkiego przygotowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Uniwersytet Jagielloński. Co piąta kobieta w wieku 50-59 lat i niemal co szósty mężczyzna między 60. a 64. rokiem życia nie potrafią określić, kiedy przejdą na emeryturę.

Nie oznacza to jednak, że wszyscy starsi pracownicy są w podobnej sytuacji. Inne możliwości ma pracownik fizyczny, a inne specjalista, którego największym kapitałem jest wiedza i doświadczenie. Dlatego - jak podkreśla prof. Perek-Białas - polityka wobec starzejącego się rynku pracy nie może być jednakowa dla wszystkich.

Późniejsza emerytura staje się ekonomiczną kalkulacją

Każdy dodatkowy rok pracy oznacza wyższą emeryturę. Do ZUS wpływają kolejne składki, zgromadzony kapitał podlega waloryzacji, a przyszłe świadczenie będzie wypłacane przez krótszy okres.

W praktyce każdy dodatkowy rok pracy może istotnie podnieść świadczenie - dzięki kolejnym składkom, waloryzacji zgromadzonego kapitału oraz krótszemu okresowi jego wypłaty. W wielu przypadkach różnica może sięgać kilkunastu procent.

Nic więc dziwnego, że dla wielu osób pozostanie na rynku pracy staje się najprostszym sposobem na poprawę przyszłych dochodów. Zwłaszcza że przeciętna emerytura z ZUS wynosi dziś około 4,2 tys. zł brutto, a setki tysięcy seniorów otrzymują świadczenia znacznie niższe.

Polski system emerytalny wysyła bardzo silny sygnał ekonomiczny: im później przechodzimy na emeryturę, tym wyższe będzie świadczenie - mówi prof. Jolanta Perek-Białas. - To racjonalna kalkulacja. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszyscy mają możliwość dłuższej pracy. O tym, czy ktoś będzie mógł odłożyć emeryturę, decydują także zdrowie, wykonywany zawód i sytuacja na rynku pracy.

Formalnie wiek emerytalny pozostaje bez zmian. W praktyce dla coraz większej grupy Polaków granica zakończenia aktywności zawodowej przesuwa się, bo wcześniejsze odejście z pracy oznaczałoby zbyt duży spadek dochodów.

Problem nie dotyczy jednak tylko obecnych seniorów. Dzisiejsi czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie wchodzą w system, w którym wysokość przyszłego świadczenia będzie jeszcze silniej zależała od długości aktywności zawodowej.

Pierwsze pęknięcie politycznego tabu

Temat reformy emerytalnej wrócił do debaty publicznej nieprzypadkowo. W lipcu minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jako pierwsza od lat przedstawicielka rządu, otworzyła dyskusję o zmianie obecnych zasad.

- To się powinno gdzieś spotkać - mówiła, odnosząc się do wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Jej propozycja oznaczałaby zmianę jednej z podstawowych zasad systemu: wcześniejszy wiek emerytalny pozostałby przywilejem kobiet wychowujących dzieci, natomiast kobiety bezdzietne przechodziłyby na emeryturę na zasadach obowiązujących dziś mężczyzn.

Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci, to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni - powiedziała minister.

To byłaby jedna z najpoważniejszych zmian konstrukcyjnych systemu od kilkunastu lat. Do tej pory rodzicielstwo wpływało na wysokość świadczeń i staż ubezpieczeniowy, ale nigdy nie było bezpośrednim kryterium różnicującym wiek emerytalny.

Zdaniem prof. Perek-Białas debata nie może jednak zatrzymać się na pytaniu, czy granica wynosi 60, 65 czy więcej lat.

Najważniejsze pytanie brzmi, czy stworzymy warunki, aby ludzie mogli i chcieli pracować dłużej. Wiek emerytalny jest tylko jednym z elementów większej układanki obejmującej zdrowie, rynek pracy i bezpieczeństwo finansowe - podkreśla ekspertka.

Jak dodaje, sama zachęta finansowa nie wystarczy.

- Jeżeli człowiek nie będzie zdolny do dalszej pracy, żadne rozwiązania emerytalne nie zadziałają. Dlatego rozmowa o emeryturach musi być jednocześnie rozmową o zdrowiu publicznym, profilaktyce i jakości miejsc pracy - mówi.

Europa od lat wskazuje ten kierunek

Choć propozycja Polski 2050 wywołała polityczną burzę, sama idea zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn nie jest nowa. Od lat wskazują ją m.in. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz wielu ekonomistów zajmujących się finansami publicznymi.

Argument jest prosty: kobiety żyją przeciętnie dłużej niż mężczyźni, a jednocześnie wcześniej przechodzą na emeryturę. Oznacza to krótszy okres odprowadzania składek i dłuższy czas pobierania świadczeń, co przekłada się na niższe emerytury kobiet.

Zwolennicy zmian wskazują, że wyrównanie wieku emerytalnego mogłoby zwiększyć aktywność zawodową i poprawić przyszłe świadczenia.

Prof. Perek-Białas przestrzega jednak przed sprowadzaniem reformy wyłącznie do jednej liczby.

Jestem zwolenniczką rozwiązań, które zachęcają do dobrowolnego wydłużania aktywności zawodowej. Ludzie muszą mieć realny wybór, a nie być zmuszani wyłącznie przez sytuację finansową - mówi.

Coraz częściej pojawia się także pomysł automatycznego powiązania wieku emerytalnego z długością życia. W takim modelu granica przejścia na emeryturę nie byłaby każdorazowo przedmiotem politycznej decyzji, lecz wynikałaby z określonych reguł demograficznych.

Kraje, które skutecznie radzą sobie ze starzeniem społeczeństwa, nie zaczynały od samego przesunięcia wieku emerytalnego. Najpierw budowały system wsparcia: zdrowie publiczne, edukację przez całe życie, elastyczne formy pracy i rozwiązania pomagające utrzymać starszych pracowników na rynku - zauważa ekspertka.

Koalicja nie mówi jednym głosem

Pomysł Polski 2050 szybko spotkał się z dystansem pozostałych koalicjantów. Minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podkreślała, że resort nie prowadzi prac nad podwyższeniem wieku emerytalnego i chce utrzymać obecne zasady.

Podobne stanowisko zajęła Lewica, wskazując, że wcześniejsze uprawnienia kobiet są związane z nierównym podziałem obowiązków opiekuńczych. Premier Donald Tusk również deklarował, że rząd nie planuje podniesienia wieku emerytalnego.

Zdaniem prof. Perek-Białas problem reformy wynika nie tylko z ekonomii. - Emerytura nie jest wyłącznie elementem systemu finansowego. To moment przejścia do kolejnego etapu życia. Każda zmiana wymaga nie tylko rachunku ekonomicznego, ale także zaufania społecznego i pokazania obywatelom korzyści - mówi.

Europa najpierw wydłuża sprawność, dopiero potem pracę

Państwa, które skutecznie zwiększały aktywność zawodową starszych osób, nie zaczynały od pytania, jak zmusić ludzi do dłuższej pracy. Najpierw tworzyły warunki, które sprawiają, że jest ona możliwa.

Przykładem jest Szwecja, gdzie system emerytalny powiązano z długością życia, ale jednocześnie rozwijano profilaktykę zdrowotną, przekwalifikowanie oraz rozwiązania ułatwiające pozostanie starszych pracowników na rynku.

Podobne podejście stosują Dania i Holandia, gdzie dłuższa aktywność zawodowa jest wspierana przez inwestycje w zdrowie, rehabilitację oraz możliwość stopniowego ograniczania wymiaru pracy.

Samo przesunięcie wieku emerytalnego nie jest reformą samą w sobie. Potrzebny jest cały ekosystem: zdrowie, edukacja przez całe życie, elastyczna organizacja pracy i większa otwartość pracodawców na różnorodność wieku - mówi prof. Perek-Białas.

Lekcja dla Polski jest prosta: dłuższa praca zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego.

Polska chce dłuższej pracy, ale nie daje jeszcze warunków

Polska, podobnie jak większość Europy, szybko się starzeje. Problem polega na tym, że chce wydłużać aktywność zawodową, zanim stworzyła warunki, które w wielu krajach Zachodu stały się fundamentem takiej polityki.

Jedną z największych barier jest zdrowie. Polska przeznacza na ochronę zdrowia około 7 proc. PKB - mniej niż wiele państw Europy Zachodniej. Tymczasem starzejące się społeczeństwo oznacza rosnące potrzeby.

Dane pokazują skalę problemu: Polska należy do krajów Unii Europejskiej o jednej z najkrótszych długości życia w zdrowiu. Przeciętna Polka zachowuje sprawność mniej więcej do 64. roku życia, a Polak do 61 lat.

Oznacza to, że część osób jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego zaczyna mierzyć się z ograniczeniami zdrowotnymi.

- To jeden z kluczowych paradoksów polskiej sytuacji. System potrzebuje, aby ludzie pracowali dłużej, ale część osób wcześniej napotyka bariery zdrowotne utrudniające dalszą aktywność - mówi prof. Perek-Białas.

Problem szczególnie dotyczy zawodów wymagających sprawności fizycznej:

  • przemysłu,
  • budownictwa,
  • transportu,
  • pracy zmianowej.

W takich profesjach utrzymanie aktywności do późnego wieku jest znacznie trudniejsze niż w zawodach opartych na wiedzy i doświadczeniu.

Drugim wyzwaniem są kompetencje. Technologiczna transformacja sprawia, że samo przesunięcie granicy emerytury nie wystarczy.

- Żyjemy w świecie szybkich zmian technologicznych. Pracownicy muszą mieć możliwość aktualizowania swoich umiejętności również po pięćdziesiątym czy sześćdziesiątym roku życia. Uczenie się przez całe życie powinno stać się realnym elementem rynku pracy - podkreśla ekspertka.

Polska stoi więc przed trudnym zadaniem: chce, aby ludzie pracowali dłużej, ale dopiero buduje system, który pozwoli im zachować zdrowie, kompetencje i miejsce na rynku pracy.

Kraje, które odniosły sukces, nie zaczynały od wydłużania pracy. Najpierw wydłużały życie w zdrowiu. Polska próbuje nadrobić ten dystans w odwrotnej kolejności.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Ponad 50 000 zł emerytury. Po waloryzacji w 2026 r. ZUS wypłaca rekordowe sumy0501-04-2026
262 lata wieku emerytalnego dla wszystkich? Jest decyzja Sejmu010.0130-07-2026
3Czternasta emerytura. Kiedy wypłata w 2026 roku?0501-07-2026
4Niesamowite rzeczy dzieją się na polskim rynku pracy0725-02-2026
5Twój stan konta i prognozowana emerytura. ZUS udostępnił dane0530-06-2026
6Ministra otworzyła emerytalną puszkę Pandory. Reforma? Tak. Oto cztery rzeczy do zmiany [OPINIA]0611-07-2026
7To nie żart. Kotula wyjaśniła dlaczego nie będzie równego wieku emerytalnego. „To jest taki wygodny argument” [VIDEO]07.7917-07-2026
8"Известия": в России трудоустроены 40% людей предпенсионного возраста0029-08-2019
9Юрист Копылов: Перерасчет пенсии положен при стаже в 2016-2024 годы0719-07-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 12.66. Источник: www.wnp.pl.